Pokrzywa – zdrowy chwast dobry do nietypowych potraw

Tytułowa roślina to praktycznie klasyka ziełolecznictwa. Sprawdza się zarówno gdy chcemy wzmocnić organizm, jak i do leczenia niektórych przypadłości. Część właściwości może przydać się sportowcom. A na dodatek – co może być dla wielu osób sporym zaskoczeniem – ma swoje zastosowanie kulinarne. Ale zacznijmy od początku – aspekt spożywczy pozostawię na koniec artykułu.

Co zawierają pokrzywy? Liście posiadają witaminy K (ważną m.in. dla gospodarki wapniowej i mineralizacji kości), C, B2 oraz B6, a także szereg mikroelementów: wapń, magnez, żelazo, potas, krzem, fosfor, jod, siarka, sód. Do tego kwas pantetonowy, garbniki, flawonoidy, aminy, karotenoidy, krzemionka i szereg innych. W korzeniach tez można znaleźć sporo substancji (m.in. lecytynę), ale tu skupimy się na liściach.

I w czym mi to-to pomoże?

Oprócz dostarczenia powyższych składników? W niejednym:

  • Roślina ta wzmacnia ogólną odporność poprzez pobudzenie leukocytów.
  • Działa odtruwająco i pomaga w oczyszczaniu krwi. A lekki detoks wbrew pozorom może się przydać większości z nas, nawet przy zdrowym odżywianiu.
  • Poprawia trawienie i metabolizm.
  • Wykazuje działanie przeciwzapalne.
  • Zmniejsza poziom cukru we krwi.
  • Może działać przeciwbiegunkowo.
  • Wpływa na produkcję czerwonych krwinek i hemoglobiny, ma działanie przeciwkrwotoczne.
  • Jest przydatna przy zwalczaniu anemii oraz niedokrwistości.
  • Pobudza produkcję enzymów w trzustce.
  • Oczyszczają nerki.
  • Zapobiega powstawaniu wrzodów.
  • Starszym osobom przyda się do zwalczania reumatyzmu i nerwobóli, głównie w formie okładów (choć niektórzy stosują „biczowanie” za pomocą pokrzyw). Ale zakładam, że bloga tego czytają raczej młodsi. Zresztą nasi dziadkowie i babcie tą właściwość pokrzywy raczej znają (-:
  • bodaj najbardziej znana, jeśli nie liczyć kwestii reumatyzmu, cecha pokrzyw: są moczopędne.

I jeszcze szereg innych. Na przykład warto wspomnieć, że wspomniany już kwas pantotenowy jest organizmowi potrzebny do prawidłowej przemiany węglowodanów, tłuszczów i białek i poprawnego przeprowadzania procesu uwalniania energii, a ponadto przeciwdziała zmęczeniu i usprawnia regenerację.

Ponadto niektóre źródła mówią tez o lekkim działaniu antyalergicznym, ale z kolei inne o możliwości wystąpienia w niektórych przypadkach reakcji alergicznych – i nie bardzo wiem jak traktować tą informację…

Niestety, istnieją też pewne przeciwwskazania co do spożywania pokrzywy:

  • Nie powinno się jej spożywać w czasie ciąży i karmienia piersią.
  • Również przy cystach lub przy nowotworze macicy będzie niewskazana.
  • Krwotoki spowodowane polipami.
  • Choć pokrzywa pomaga w zapobieganiu cukrzycy nie powinno się jej stosować równocześnie z lekami przeciwcukrzycowymi.

Jedna rzecz, której nie jestem pewien. Pokrzywy czyszczą nerki, ale podobno przy leczeniu nerek warto konsultować z lekarzem użycie tego zioła. Z drugiej strony u maratończyków może dochodzić do obciążania nerek. Nie wiem jak w takim razie zadziała połączenie takich obciążeń z spożywaniem tej rośliny. Zawsze jednak można skonsultować sprawę z lekarzem. Sam aż jestem ciekaw, czy w takich sytuacjach będzie tym ważniejsza, czy może lepiej korzystać z niej w innych okresach niż intensywne treningi (jeśli ktoś jest zorientowany w tym aspekcie, to miło będzie, jeśli wspomni o tym w komentarzach).

Ale skąd, ale gdzie?

Zdobyć pokrzywę można na dwa sposoby. Jeden to zakup od razu suszonej w sklepie ze zdrową żywnością, sklepie zielarskim lub w aptece. Prosto, szybko i wygodnie, Niestety to nie to samo co świeża. Drugą opcją jest znalezienie miejsca, gdzie rośnie dziko, w czystym miejscu (nie przy drodze!). To niestety wymaga poświęcenia czasu i zaryzykowania poparzenia (na co można zaradzić zrywając je w rękawicach). Jeśli ma się znajomych z ogródkiem warto zapytać ich, czy aby nie rośnie u nich owo zielsko. Być może owszem – i być może nie mają wobec niego żadnych planów poza wyrwaniem.

Nietypowy smak – ale do przyzwyczajenia!

I powoli dochodzimy do sedna, acz trzeba jeszcze wspomnieć o dość zasadniczej kwestii. Smak (ale też i zapach) potraw i naparów z pokrzyw jest dość nietypowy i wielu osobom za pierwszym razem nie przypada do gustu. Jednocześnie jednak należy on do dość przyswajalnych i po kilku podejściach zaczyna już smakować.

Przygotowywanie naparów

I ostatni przystanek przed przejściem do zastosowań kulinarnych, naprawdę (-; Przystanek po to, by wspomnieć o tym, jak prawidłowo powinno się robić napar pokrzywowy do późniejszego picia. A wygląda to tak, że zalewa się go na co najmniej 5 minut wrzątkiem i zostawia pod przykryciem. Tak przynajmniej jest podawane w większości źródeł, aczkolwiek z dzieciństwa pamiętam, że jak ktoś przygotowywał coś takiego, to zaparzał przynajmniej z 15 minut. Choć wynikać to może z tego, że taki napar będzie zwyczajnie mocniejszy i tyle.

Nawiasem uzyskany w ten sposób napój oprócz tego, że można go wypić, może być wykorzystywany również do celów kosmetycznych. Na przykład do okładów na głowę (oczywiście po ostudzeniu). W takiej sytuacji zadziała pobudzająco dla skóry i wzmacniająco dla cebulek włosów.

Mniam, mniam

No i wreszcie gwóźdź programu (-; Czyli co i jak można przygotować z pokrzyw… Przy wszystkich wariantach zaczynamy tym samym procesem: jeśli używamy świeżych pokrzyw, to muszą być one za wczasu sparzone wrzątkiem (w przypadku bardzo świeżych/mocnych/soczystych nawet kilkukrotnie – aż przestaną parzyć). Alternatywnie można je przegotować, choć ja preferuję jednak tylko sparzenie. Następnie liście trzeba obmyć – podobnie jak to się robi z szpinakiem czy jarmużem. A później…

Duszona zielenina

Wariant najprostszy – czyli na patelnię ląduje czosnek, cebula i ziarna sezamu, które lekko podsmażamy. A zaraz potem dorzucamy wcześniej przygotowaną pokrzywę (świeżość niezbędna) i przyprawy (np. bazylię), dolewamy odrobinę wody i zaczynamy dusić. Gdy już się poddusi przygaszamy i póki jest jeszcze ciepłe dodajemy pokrojone kawałki surowego pomidora mieszając je w całości.

Kotlety pokrzywowe

A to dla odmiany moje pierwsze zetknięcie z potrawami pokrzywowymi – zaczerpnięte wprost z Puszki, a dokładniej to z tego przepisu. Samego przepisu nie będę tu kopiować – jest w całości dostępny pod linkiem. Wspomnę natomiast o możliwych modyfikacjach.

Po pierwsze: jest w wersji owo-wegetariańskiej. Ale jeśli ktoś woli wariant wegański, to można jajko zastąpić trzema łyżeczkami zmielonego sezamu i łyżeczką wody. Gdyby za mało się na tym kleiło można zwiększyć proporcje.

Druga rzecz – można to wykonać na pokrzywie suszonej (najlepiej w wersji kupionej w aptece, tam są trochę inne niż te w sklepach ze zdrową żywnością). Suszoną pokrzywę tez się sparza – żeby nadawała się do wymieszania zresztą składników. Faktem jest jednak, że gdy w końcu spróbowałem tego przepisu z świeża pokrzywą, to był spory skok jakościowy. Ponadto suszona niestety ma pewną sztywność i czuć to w czasie jedzenia.

Kolejna rzecz: bułki tartej nie należy mieszać z samą masą, a jedynie posypać lekko gotowe kotleciki z góry i dołu. Wewnątrz masy niestety bułka tarta zdominowałaby cały smak. Można tez zastosować wersję bezglutenową i zamiast bułką tartą do obtoczenia użyć sezamu. Nie jest to jednak konieczne, można zostawić w ogóle bez posypki.

Samych kotletów (czy wręcz kotlecików) wychodzi niewiele, ale są bardzo syte. Podobnie jak duszona sałatka pokrzywa smak jest dobry i w miarę uniwersalny dla różnych podniebień.

Ciasto pokrzywowe (a może zapiekanka?)

Prosty eksperyment kulinarny, jaki ostatnio wykonałem. Efekt był taki, że połowa jedzących stwierdziła, że dobre i zaczęła pożerać. Druga połowa przeciwnie – była zawiedziona, aczkolwiek stwierdzili, ze po posypaniu cukrem smakuje lepiej. Mnie smakowało, ale muszę przyznać, że po posmarowaniu margaryną i pastą kanapkową było lepsze. Tak czy inaczej przepis do dopracowania, moim zdaniem ma potencjał :)

A był prosty: szklanka mąki orkiszowej (typ 2000), szklanka jaglanej, odrobinę amarantusowej. Trochę ponad jedną trzecią szklanki wody. Dwie duże garście pokrzyw (im świeższa tym lepsza), sparzone, umyte, zblendowane i dodane do mąk. Do tego trochę oliwy z oliwek. Zamieszać. Nie dodawałem nic słodkiego i pewnie dlatego części osób nie smakowało, ale jak ktoś chce zrobić z tego ciasto to zawsze może dodać (choć proponuję w takich przypadkach eksperymentować z syropem daktylowym lub ryżowym zamiast cukru)., I nie, o proszku do pieczenia nie zapomniałem, nie ma go w składzie – choć jak komuś zależy, to może dodać.

Całość włożona do piekarnika – wcześniej już podgrzanego do 150 stopni. Dogrzane jeszcze do 180 i po 45 minutach całość zgasić, zostawić jeszcze chwilę w uchylonym piekarniku, jak się podstudzi, to wyjąć, a jak już całkiem ostygnie przełożyć do lodówki na kilkanaście godzin(na pewno nie wkładać tam ciepłej wersji).

Efekt końcowy wygląda paskudnie. Ze smakiem jak wspomniałem u różnych osób różne reakcje, więc nie gwarantuję raju dla podniebienia (bo i celem tego eksperymentu nie było robienie łakoci, a zrobienie sytej zagryzki do pracy). I z tego samego powodu ostrzegam: podobnie jak ja traktujcie to jako eksperyment. Można to jednak prewencyjnie łagodzić dodając do masy słodkości oraz więcej wody. Ale pod względem sytości – pierwsza klasa. Uwaga: lepiej dać więcej pokrzywy niż mniej. Możliwe tez, że trzeba będzie podpiec trochę dłużej, bo może się zdarzyć, że będzie w smaku wyczuwalna mąka orkiszowa.

Opcja makaronowa

A tu trochę inne podejście. Gotujesz makaron? Dorzuć do garnka trochę pokrzywy. Makaron wchłaniając część płynu nabierze pewnej nuty smakowej. Bardzo lekkiej, ledwo wyczuwalnej, ale jednak – jak ktoś ma wyczulone kubki smakowe, to poczuje. Sprawdza się tutaj wersja suszona.

Mieszanka herbaciana

I na koniec powrót do napojów. Suszoną pokrzywę można bez problemu traktować jako dodatek do herbaty czy rooibosa, dosypując do sitka odpowiednią ilość. Ja używam pół na pół (ale to już kwestia jak kto lubi) i parzę według zasad herbaty / rooibosa. Znów pojawia się problem ze specyficznym smakiem, do którego nawet znając smak naparu pokrzywowego trzeba się najpierw przyzwyczaić, bo za pierwszym razem się nie spodoba. Ale podobnie jak w przypadku naparu można łatwo przywyknąć.

Tyle. A teraz zbieram się na kilka dni urlopu (:

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

Możesz użyć następujących tagów oraz atrybutów HTML-a: <a href="" title=""> <abbr title=""> <acronym title=""> <b> <blockquote cite=""> <cite> <code> <del datetime=""> <em> <i> <q cite=""> <s> <strike> <strong>